W niedzielnym spotkaniu w Lublinie w zespole Enei AZS Poznań zadebiutowały nowe zawodniczki: Michaela Stejskalova i Jewel Tunstull. – Po statystykach można powiedzieć, że ich debiut wyglądał źle, ale są tego przyczyny – informuje trener zespołu, Marek Lebiedziński.

Obie zawodniczki dołączyły do drużyny w połowie stycznia. Wielu kibiców obiecywało sobie, że zajmą one miejsce w podstawowej piątce i będą stanowić o sile zespołu. Zaledwie po kilkunastu treningach nowe zawodniczki udały się na wyjazdowe spotkanie przeciwko Pszczółce Polski-Cukier AZS UMCS Lublin. Stejskalova spędziła na parkiecie niespełna 18 minut zdobywając dwa punkty. Podobny dorobek zgromadziła Tunstull, która zagrała nieco ponad 7 minut. – Po statystykach można powiedzieć, że ich debiut wyglądał źle, ale są tego. Dziewczyny nabawiły się drobnych urazów, a ich gra w tym meczu była pod znakiem zapytania. W niedzielę rano zadecydowaliśmy, że zagrają, ale nie były w 100% gotowe – przekazał trener Lebiedziński.

Stejskalova bardzo dobrze prezentuje się podczas treningów i jeśli tylko będzie w pełni zdrowa to ma stanowić o sile zespołu. – Michaela nie będzie zdobywać dużo punktów. Ja stawiam na defensywę i po to ją ściągaliśmy. Ma pomagać w naszych założeniach obronnych i ma odpowiednie ku temu warunki fizyczne – mówi Lebiedziński, który bardzo wierzy zarówno w Czeszkę, jak i Amerykankę. Na optymalną dyspozycję Tunstull będzie trzeba poczekać nieco dłużej. – Ona potrzebuje więcej czasu, bo jej przerwa z koszykówką trwała długo. Wiem, że potrafi grać i mam nadzieję, że zdąży to pokazać, bo ma ogromny potencjał – dodaje.

Drobne urazy obu nowych zawodniczek powinny zostać wyleczone w ciągu kilku najbliższych dni. Zarówno Stejskalova jak i Tunstull będą brane pod uwagę przy ustalaniu składu meczowego na spotkanie 17. kolejki Basket Ligi Kobiet z AZS AJP Gorzów Wielkopolski, które odbędzie się w niedzielę o godzinie 18:00.