Widzew Łódź postawił bardzo trudne warunki Enei AZS Poznań w sobotnim meczu Basket Ligi Kobiet. Akademiczki po szaleńczej pogoni odrobiły 17 punktów straty i zanotowały piąte zwycięstwo w tegorocznym sezonie, które może być na wagę utrzymania. – Nie patrzałem na wynik tylko chciałem zmienić oblicze naszej gry – mówił trener zespołu, Marek Lebiedziński.

To spotkanie nie układało się od samego początku. Akademiczki popełniały proste błędy, które bezlitośnie wykorzystywały łodzianki. – Mecz wyglądał podobnie jak w Siedlcach. Próbowaliśmy kryć każdy swego, ale to nie wychodziło. Zmieniliśmy na strefę i dostaliśmy dużo otwartych punktów. Przytrzymałem ją dłużej niż powinienem. Straciliśmy 29 punktów w kwarcie, a to jest niewybaczalne – komentował postawę swojego zespołu w pierwszej kwarcie trener Lebiedziński.

W trzeciej kwarcie spotkania przyjezdne miały 17 punktów przewagi. Co wtedy myślał sobie trener poznanianek? – Nie patrzałem na wynik tylko chciałem zmienić oblicze naszej gry. Szukaliśmy takiego ustawienia, które zmieni ten mecz. Na szczęście udało się to znaleźć. Szukajcie, a znajdziecie i nie ważne jak się zaczyna, a ważne jak się kończy – opowiadał z uśmiechem. – Gratulacje dla dziewczyn, bo pokazały charakter. Pokazaliśmy, że w trudnych chwilach że można się podnieść – dodaje.

Do końca sezonu zasadniczego pozostały trzy kolejki BLK. Przed Eneą AZS wyjazdy do Torunia i Polkowic oraz domowe spotkanie z TS Ostrovią. Już w najbliższą środę mecz z Energą Toruń. – To zespół, który powala na zespołom z dołu tabeli na bardzo dużo. Męczyli się chociażby z Ostrovią. Jedziemy tam bez presji i z energią, że możemy sprawić niespodziankę – kończy.