OFICJALNA STRONA SEKCJI KOSZYKÓWKI ENEA AZS POZNAŃ

EBLK: W energetycznym starciu górą poznańska Enea.

Enea AZS Poznań – Energa Toruń 54:52

Po emocjonującej końcówce meczu, w której torunianki o mały włos nie doprowadziły do dogrywki, zaledwie 2 punktami wygrała Enea AZS Poznań.

Mecz od początku do końca trzymał w napięciu. Obydwa zespoły grały agresywnie w obronie, wymuszając wiele strat i niecelnych rzutów. Pierwszą kwartę rzutem trzypunktowym ”otworzyła” Martyna Pyka, lecz w następnej akcji takim samym rzutem pochwaliła się Latoya Williams z Energi, i na tablicy pojawił się  pierwszy remis 3:3. Ta początkowa wymiana rzutów zapowiadała wyrównaną walkę w hali Politechniki Poznańskiej, i tak się też stało. W pierwszej kwarcie prowadzenie przechodziło raz na jedną, raz na drugą stronę. Enea AZS miała pod koszem skuteczną Pykę, Ginette Mfutilę i Leę Miletić, a Energa – Williams, Martę Urbaniak i Ninę Dedić. Po 10-minutowej „wymianie ciosów” lepsze o 1 punkt okazały się poznanianki (19:18).

Druga kwarta to festiwal strat i niecelnych rzutów z obu stron. Jednak to Enea AZS potrafiła wykorzystać niemoc przeciwnika i do przerwy prowadzić 6 punktami (32:26).

Z szatni akademiczki wyszły późno i bardzo zmotywowane do gry. Rozpoczęły 3 część od prowadzenia 5:0, po celnej „trójce” Oli Pawlak i lay-upie Mfutili, i wydawało się, że licznie zgromadzeni kibice zobaczą jednostronne widowisko. Nic bardziej mylnego. Torunianki nie poddawały się, i przed 4 kwartą, głównie za sprawą Naomi Daventport, odrobiły 6 punktów (43:38), co zapowiadało zaciętą walkę do końcowego gwizdka.

Ostatnią kwartę celną akcją 2 punktową rozpoczęły podopieczne Adama Ziemińskiego, a konkretnie Zakiya Saunders, która w tej części gry wzięła odpowiedzialność za wynik na swoje barki. Amerykańska rozgrywająca w kilku akcjach popisała się efektownymi i skutecznymi akcjami, „trzymając wynik” akademiczkom. Mimo wysiłków poznanianek na 55 sekund przed końcem spotkania Maja Śćekić celną „trójką” doprowadziła do remisu 51:51 i w „powietrzu wisiała” dogrywka. Grę nerwów lepiej wytrzymała Enea AZS, a dokładnie Lea Miletić, do której należały ostatnie 3 punkty. Lea najpierw trafiła lay-upa,  a potem dorzuciła 1 osobistego. Torunianki trafiły zaledwie 1 osobistego, jednak na 7 sekund do końca meczu były w posiadaniu piłki i mogły wygrać spotkanie lub przynajmniej doprowadzić do dogrywki. Jednak popełniły stratę i to poznanianki tryumfowały w tym meczu.

Akademiczki przeważały na tablicach, na co podczas konferencji zwróciła uwagę trenerka torunianek Elena Shakirova. Enea AZS miała 49 zbiórek, z czego 17 w ataku, a Energa tylko 34.

W poznańskim zespole bardzo dobre zawody zagrały Lea Miletić i Ginette Mfutila, które zanotowały double-double. Lea zdobyła 16 punktów, i zebrała 14 piłek z tablicy. Do tego miała 2 asysty i 2 przechwyty, Ginette 14 punktów, 11 zbiórek, 1 asysta i 2 przechwyty.

W Energa Toruń najwięcej punktów zdobyły Davenport – 14 i Williams 11. Ta ostatnia miała aż 6 bloków.

 Enea AZS Poznań – Energa Toruń 54:52 (19:18,13:8,11:12,11:14)

Enea AZS: Miletić 16, Mfutila 14, Saunders 8, Pyka 6, Pawlak 3, Zivadinović 3, Nowicka 2, Parzeńska 2, Stefańczyk, Boslij, Piasecka

Energa: Davenport 14, Williams 11, Grigorieva 6, Dedić 6, Podkańska 5, Urbaniak 4, Sćekić 3, Tłumak 2, Dobrowolska 1, Wieczyńska.

Po meczu powiedzieli

Elena Shakirowa (trenerka Energa Toruń): Zagrałyśmy niezły mecz, bardzo wyrównany, jednak kiedy się ma takie słabe statystyki na tablicy i  w rzutach wolnych, nie da się wygrać meczu. Miałyśmy ponad 10 zbiórek mniej od Enea AZS oraz 10 przestrzelonych osobistych, i to te elementy przeważyły w poniesieniu porażki w tym meczu. Gratuluje zwycięstwa Enei AZS.

Marta Urbaniak (Energa Toruń): Mecz był bardzo zacięty i trudny, i nie spodziewałyśmy się, że wyjedziemy z Poznania bez zwycięstwa. Tak jak trenerka powiedziała, bardzo odstawałyśmy na tablicach, jednak cały czas byłyśmy blisko poznanianek, doprowadzając na około minutę do końca, do remisu. Wiadomo jednak, że w końcówce, kiedy jest nerwowo, różnie to  bywa z rzutami. To jest loteria, wygrał zespół, który miał więcej szczęścia. Musimy się skupić na kolejnych meczach i próbować wygrać w kolejnych spotkaniach.

Adam Ziemiński (trener Enea AZS): Gratuluję zespołowi z Torunia postawy, bo bardzo nam utrudnił zawody i mocno się postawił. Widowisko nie było piękne, ale nie liczy się styl tylko 2 punkty na koncie.  Cieszymy się ze zwycięstwa, tym bardziej, że zespół długo czekał no to. Poprawią się na pewno nastroje w zespole, a i kibice, którzy licznie przyszli na spotkanie nie wyszli zawiedzeni, bo emocje były wielkie.

Lea Miletić (Enea AZS): Był to ciężki mecz, ale udało się nam go wygrać. Bardzo się z tego cieszymy. Przeważałyśmy na tablicach i w wykańczaniu ponownych akcji, co przyniosło zwycięstwo. Udało nam się wygrać pierwszą połowę i to wystarczyło do utrzymania korzystnego wyniku do końca spotkania.  

zdj. Adam Chmielewski